Forum www.forum.drachenfels.pl
Forum Zamku Drachenfels
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja   ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 
[Strona Główna Zamku]    [Komnata Konstanta]
Akt V "W drodze do Celu".
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.forum.drachenfels.pl Strona Główna -> Przyjaciel czy Wróg?
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
harry
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 05 Mar 2012
Posty: 617

PostWysłany: Sro Kwi 04, 2018 01:22    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Posiadanie dziewczyn przy sobie zdecydowanie miało plusy. Spokój. Większość lokalnych naciągaczy odpuszczała albo na widok Kurta albo Aniki i Etelki. Leniwy potok myśli najemnika zakłócił drab albo zbyt głupi albo zbyt zdesperowany. Jedno i drugie dyskwalifikowało go z dalszej rozmowy.

- A czy wyglądam na takiego któremu coś braknie? – Obią ramionami dziewczyny i posłał mu najbardziej znudzone spojrzenie na jakie się zdobył.
Każdy „naganiacz bydła” powinien sypać odpowiedziami jak z rękawa więc gdy tylko zaczął otwierać gębę Kurt popchną Kąsacza nogą tak aby miecz z cichym brzękiem oparł się o stół.

To na szczęście starczyło za całość rozmowy bo rajfur oddalił się mamrocząc coś o usługach i przyszłości.

Gdy facet znikną mu z oczu Kurt się rozluźnił i ku własnemu zaskoczeniu poczuł się bardzo zmęczony. Przeliczył w myślach fundusze i wyszło mu że z tym co znalazł przy truposzu powinno starczyć na kilka dni średnio skromnego życia albo nawet na tydzień biedując, przy czym na to ostatnie nie miał najmniejszej ochoty.

- Dziewczyny mnie też się tu podoba ale poszukajmy czegoś nieco skromniejszego na tę noc i może następną. - Uprzedził pytanie - Do tamtej rudery nie wrócimy ale tu chwilowo jest za drogo.

Chwilę pogrzebał w pamięci przypominając sobie co ciekawsze miejsca z czasów pracy u kupca. W końcu zdecydował się na „Miedzianą chochlę”. Knajpę prowadził niziołek. Była za parę miedziaków więcej dało się znaleźć nad podziw czysty pokój i jedzenie więcej niż znośne. A to dzięki klienteli gdyż większość stanowili nieludzie. Kurt podejrzewał że lokalizacja i obskurne obejście miało zniechęcić większość ludzkich klientów co w większości się udawało. Stary Helingu gdy zobaczył Kurta z dziewczynami zaczął ględzić coś o późnej godzinie o zamtuzach niemniej opłacenie kolacji i kilku dni z awansem uspokoiło uprzedzenia i sumienie niziołka.

Porządna micha, porządnie przespana nic oraz miły poranek jaki zgotowały mu dziewczyny podziałało prawie tak dobrze jak błogosławieństwo Shallyi. Więc gdy zszedł z dziewczynami na śniadanie czuł się prawie jak nowy człowiek.
_________________
Przyjaciel czy wróg? --> Kurt, człowiek
Przeznaczenie czy Przypadek --> Rudolf "Rudi" von Karien
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Arya
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 12 Lip 2012
Posty: 626

PostWysłany: Nie Kwi 08, 2018 15:18    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Tellan stanęła przed potężnym, w porównaniu do okolicznych budynków, fortem przyglądając się uważnie witającym ją krasnoludom. >

- Szukam mojego towarzysza- Rhunara. Jest jednym z was. Był w towarzystwie Jordiego Strzelimłota, kiedy go niedawno widziałam. Mam pilną sprawę do obojga. Nie wiecie przypadkiem dokąd się udali?- wypowiedziała spokojnie zerkając to na jednego, to na drugiego z krasnoludów.

<Kobieta miała nadzieję, że nie opuścili jeszcze miasta. Sama nie była pewna ile czasu minęło od kiedy zabrali jej zbroję. Dręczyło ją dziwne przeczucie. Nie wiedziała sama czego się bardziej obawia. Tego, że zbroja może zawładnąć kimś innym, że może dostać się w niepowołane ręce, a może tego że zniszczą jej chociaż jeszcze nie tak dawno samo myślała o tym, że tak powinno się stać. Tellan nie była przekonana, które z rozwiązań było właściwe...>
_________________
Przyjaciel czy Wróg : Tellan
Przeznaczenie czy przypadek?: Erin
.........................................................................
"One must feel chaos within, to gi­ve bir­th to a burning star"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1144

PostWysłany: Nie Kwi 08, 2018 15:54    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Axerund nie spuszczając cię z oka odpiął sobie skórzany pas i rzucił go w twoją stronę. > - Zdejmij swój lub użyj liny. Trzeba Jordiego związać. Ciebie też dopadnie to tylko kwestia czasu skoro go dotykałeś. Na szczęście to tylko zwykłe rękawice ale...Masz przy sobie inne przedmioty napełnione mocą. Na twoim miejscu bym ich nie używał i co najmniej oddał je do świątyni na oczyszczenie. To co tobie powiem nie może opuścić tych ścian, rozumiesz Rhunarze Ragnissonie?

Bez słowa protestu zdjąłem swój pas i skrępowałem Jordiego, aby po przebudzeniu nie mógł się ruszyć. Oddać magiczne przedmioty na oczyszczenie? To mą już mocniej wzruszyło - miałem zaufanie do run, które wiązały moc w moim orężu i amulecie...
Spojrzałem jeszcze na Jordiego. Na wszelki wypadek oderwałem kawałek materiału ze swojej koszuli i zatkałem mu uszy. Skinąłem głową Axerundowi.
- Rozumiem. - powiedziałem krótko.

-Dobrze. Długo by tłumaczyć skąd jak i dlaczego. Mam w posiadaniu pewne źródło wiedzy, którego mieć nie powinienem ale dzięki temu wiem co leży u naszych stóp. To nie jest pancerz, nie w takim rozumieniu jak każdy inny. Nawet użycie określenia Żywa Zbroja jest zbyt ubogie. To jest jednocześnie kawałek istoty i istota. Dzięki mocy magicznej i krasnoludzkiemu kunsztowi wygląda jak wygląda. Ale to nie Tarmackson stworzył to co lezy u naszych stóp, on to tylko uformował w swej niewiedzy i pysze. Nazwy tego ani nie chcę wymawiać ani nawet nie rozumiem. To co rozumiem to to, że dzięki Tarmacksonowi ta istota nauczyła się kopiować. Potrafi wniknąć w każdy przedmiot obdarzony mocą bez różnicy czy to runy, eliksiry, wysoka magia czy zwykłe kolegialne wiatry. Wprowadzilieście nas wszystkich w pułapkę. To chciało tutaj dotrzeć. Wyobraź sobie, że między tym czymś a całym magazynem magicznych przedmiotów stoją tylko te dwie krasnoludzkie figury za mną tworzące barierę przeciw mocy. Z tym musimy sobie jakoś poradzić ale teraz bardziej martwi mnie ta kobieta. Napisane jest, że jeśli noszący pancerz, nie odda go dobrowolnie lub zginie, ta rzecz jest nie do opanowania. Największe szaleństwo rośnie w poprzednich właścicielach kiedy nie mają tego czegoś. Innymi słowy albo oddamy to tak, żeby jej nie zdenerwować albo musimy ją zabić. Jeśli nie ma przy sobie żadnych przedmiotów z mocą to powinno być wykonalne ale jeśli ma...lepiej żeby nie miała. Powiedz, że to zwykły rycerz Rhunarze...

Przyłożyłem dłoń do twarzy i nacisnąłem palcami na nasadę nosa w geście konsternacji.
- W takich chwilach chciałbym aby Bogowie Przodkowie rozstąpili ziemię, abym mógł cisnąć w czeluść wszystkie problemy w jakie się ładuję. Nawet sam bym skoczył, jeżeli by to coś pomogło. - wymamrotałem - Ta kobieta ma przy sobie miecz dwuręczny, taki wielki, cholernie nieporęczny, z runą niezniszczalności... bez pancerza raczej będzie miała problem machać tym kawałem żelastwa.
Odetchnąłem przez moment.
- Próbowałem ją przekonać, żeby oddała pancerz po dobroci. Nawet zaproponowałem, że sfinansuję jej tą wyprawę na Północ i dam zapasy. Była gotowa To oddać. Ale w ostatniej chwili się rozmyśliła. Ta istota jej groziła, że zabije ją i jej nienarodzone dziecko. Dlatego zdecydowałem się na drastyczne środki. Może zdołałbym ją przekonać teraz, kiedy nie ma tego na sobie.
Dopiero mnie po chwili oświeciło. To był bardzo straszny przebłysk... bo zdałem sobie sprawę.
- Niech to szlag wszystko jasny trafi. Jeżeli ten pancerz jest istotą to można spróbować go zniszczyć w konwencjonalny sposób. Ale miecz... miecz ma runę niezniszczalności! Jeżeli istota zdołała go zainfekować...
Potrząsnąłem głową.
- Dobra nie ma czasu na użalanie się. To był jedyny pancerz tej dziewczyny. Czasu nie minęło wiele. Albo ją przekonam, albo będę musiał ją zabić. A pancerz... Cholera. Rozbić młotem wodnym albo do skrzyni i sru na dno oceanu, niech ciśnienie i korozja zeżrą skurwysyna.

<Kiedy wspomniałeś Axerundowi o mieczu z runą niezniszczalności krasnolud zasępił się.> - Coż jeśli jesteś pewien, że ją przekonasz to spróbuj ale jeśli nie to powiedz i zastawimy na nią jakąś pułapkę póki czas. Co do zniszczenia przedmiotu, można to zrobić jeśli istota się nie rozmnożyła i cała jej energia jest skupiona w jednym jednak potrzeba do tego dużej magii. I nie zgodze się aby to po prostu gdzieś porzucić. Coś wymyśle, potrzebuję tylko trochę czasu..

- Tak. Pozostawienie to zbyt duże ryzyko. W razie czego... jeżeli ta kobieta jest w mieście to zapewne reszta jej drużyny też. Pośród nich był jeden czarodziej - taki młody wesołek idealista. Nie bojący się ryzyka. Nie bał się władować w czar niszczący tyle mocy, aby zamienić golema w kupę żużlu. Lub spróbuję się jakoś skontaktować z Melissą... Pułapkę tak czy tak trzeba zastawić. Nie jestem w stanie powiedzieć czy dostatecznie zdołam na nią wpłynąć.

-W porządku. Zakładam, że ona znajdzie nas niebawem. Wiem już co zrobię jeśli chodzi o pułapkę Zbroja zostaje tutaj tak jak leży. Zamykam sklep a ty ruszaj przekonać dziewczynę. W razie czego uciekaj tutaj a ja postaram się ją zatrzymać nim tutaj dotrze. Jordiego ukryję aż wszystko się uspokoi. I jeszcze jedno, nie trać czujności. To coś wie o tobie i nie odpuści.

Skinąłem głową.
- Aye. Powiedz mi jeszcze jedną rzecz. Czy jest coś na co mogę zwrócić uwagę, aby rozpoznać czy istota przeniknęła do tego miecza?

-Ja zakładam, że tak zrobiła, przynajmniej ja na jej miejscu mając taką możliwość tak bym zrobił. Wypatruj u kobiety wszelkich nienormalnych zachowań a także zmian w aurze jej i oręża.
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Orthan
Odźwierny
Odźwierny


Dołączył: 17 Lip 2014
Posty: 116

PostWysłany: Pon Kwi 09, 2018 03:05    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Spojrzałam na kapłan przerażony i odpowiedziałem drżącym głosem, wciąż mając prze oczami przerażający widok rzezi miasta.

-Nie, bracie miałem kolejną wizje - tym razem jeszcze gorszą od poprzedniej. Bestia, a raczej demon zniszczył całe miasto, wszędzie był ogień, krew i martwe ciała mieszkańców. Widział oczy bestii ciemności przepełnione rządzą krwi i mordy, ona też mnie widziała - próbowałem uciec.
Nasz Pan Morr próbuję nasz przestrzec, mrok i skryte w nim zło nadciąga - musimy być gotowi.

Obróciłem się w stronę rycerza kruka i powiedziałem.

-Jestem gotów, ruszajmy nie ma co zwlekać.
_________________
Ecoliono d'Elhuyer-Sesja Przyjaciel czy Wróg
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3848
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Pon Kwi 23, 2018 15:58    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

[color=orange]<Od MG>


<Rhunar>

<Zamieniłeś z Axerundem jeszcze kilka zdań i zostawiłeś go ze związanym Jordim i porozrzucanym na podłodze pancerzem.Nurtowało cię wiele pytań ale miałeś nadzieję, że płatnerz nie dotknie zbroi a cała sprawa szybko się rozwiąże. Opuściłeś sklep Axerunda z zamiarem odnalezienia Tellan ale to ona znalazła ciebie i to trochę zbyt szybko. Ledwo uszedłeś ze sto kroków a kobieta wypadła na ciebie z bocznej uliczki z krzykiem i mieczem gotowym do walki.>

-Zatrzymaj się krasnoludzki złodzieju i oddaj mój pancerz!!

<Nie musiałeś się zbytnio wysilać aby zauważyć, że jest wściekła. Pytanie tylko czy to były jej normalne emocje czy już nie? Od razu wasza dwójka
wzbudziła duże zainteresowanie. Wykrzykiwać na głos w krasnoludzkiej dzielnicy, że krasnoludzki kowal run jest złodziejem nie mogło przejść
niezauważone. Mieszkańcy pobliskich domów, różnych profesji i wieku wylegli na ulice aby zobaczyć co to za dziwy się dzieją. Szybko poskładałeś fakty i uświadomiłeś sobie, że wszystko zmierza ku najgorszemu scenariuszowi. Nawet bez pancerza Tellan w przypływie agresji zdawała się móc operować "kawałem żelastwa" bardzo płynnie.>



<Tellan>

<Klasnoludy mierzy Cię wzrokiem jakby oceniając ile z tego co mówisz może być prawdą bo dlaczego niby krasnoludzki kowal run jakim był Rhunar miałby być towarzyszem takiej "obszarpanej łobuzicy" jak ty? Czekałaś na odpowiedź i rósł w tobie gniew. Byłaś uprzejma najbardziej jak tylko mogłaś a te dwa brodacze kpiły z ciebie gapiąc się w ciszy. Już zaczęła cię świerzbić ręką kiedy ten stojący po prawej od drzwi odezwał się od niemrawo.>

-Twój towarzysz Rhunar razem z Jordim Strzelimłotem udali się gdzieś tam <krasnolud wskazał ręką kierunek w głąb dzielnicy> ale gdzie dokładnie tego nie wiem. Musisz sama szukać dalej.Bywaj...

<Niezadowolona z odpowiedzi odeszłaś, wiedziałaś podświadomie ,że to co powiedział straznik to prawda. Z każdym kolejnym krokiem robiłaś się coraz
bardziej nerwowa, wiedziałaś że zbliżasz się do swojej zbroi, części ciebie którą tobie podstępnie odebrano. Parszywe krasnoludy nie miały odwagi nawet o nią zawalczyć. Szłaś coraz dalej i dalej, aż gdzieś między domami dostrzegłaś poruszająca się znana sylwetkę kowala run. Przyśpieszyłaś kroku aby zajść mu drogę. Pospiesznie opracowałaś najkrótszą trasę i zaszłaś krasnoluda z lewej. Dobyłaś wielkiego miecza i we wściekłości, która jeszcze w tobie wzrosła ponieważ krasnolud nie ma przy sobie pancerza, krzyknęłaś bez namysłu.>

-Zatrzymaj się krasnoludzki złodzieju i oddaj mój pancerz!!



<Ecoliono>

<Manaleli poklepał cię po ramieniu.>

-Spokojnie bracie Ecoliono. Nie wszystkie sny i wizję się sprawdzają. Chodźmy wytropić tego złodzieja kobiecych dusz, którego widziałeś, a może w między czasie zapobiegniemy i zniszczeniu miasta. <Krasnoludzki kapłan zarechotał rubasznie jakbyście szli na jakiś bal gdzie dają dużo darmowego jadła i napitku.>

<Obróciłeś się w stronę rycerza Morra, którego przyprowadzono. Młoda twarz Cedrica w niczym nie przypominała budzącego grozę rycerza, mimo to chyba mężczyzna chyba był starszy od ciebie. Czarna zbroja z wytłoczonym na napierśniku krukiem nie pozostawiała wątpliwości co do przynależności zakonnej rycerza.>

-Prowadź więc ojcze Ecoliono, pochwyćmy tego zbrodniarza czym prędzej...

<Kobiety i niziołki zostały w klasztorze a Ty razem z Cedrikiem i Manalelim wyruszyliście na poszukiwania domu i mężczyzny z twoich snów. Z początku
szło łatwo. Sprawnie przeszliście przez dzielnice bretonczyków a potem ulice tileańsko-estalijskie. Wtedy musiałeś się skupić, jakiś głos ciągnął cię na
północ. Weszliście do dzielnicy krasnoludów i poruszaliście się bardzo wolno. Czasem wydawało ci się, że prowadzi was kruk a czasem twoja intuicja. W
pewnym momencie trafiliście na jakieś zamieszanie na ulicy coś się działo i wtedy znów przyszła do ciebie wizja zniszczonego i płonącego miasta.>



<Kurt>

<Rzeczywiście spokojna noc i miły poranek kiedy ma cię kto przytulić i wymasować działają cuda. Nadal jednak minie jeszcze trochę czasu zanim będziesz w pełni zdrów. Usadowiłeś się przy stole z dziewczynami i czekaliście na śniadanie. Niziołek posługacz w przybrudzonym siwym fartuchu postawił na stole przed wami ciemne piwo korzenne i smażone kiełbaski z chlebem. Trochę od niechcenia burknął. >

-Tamten ma podobno dla was pracę...

<Niziołek skinał głową na wielkiego mieszczanin o długich siwych włosach i raczej dość młodej twarzy. Siedzi sam przy stoliku i coś popija. Kojarzysz,
że widziałeś go wczoraj w nocy w karczmie Śpiewający Bażant. Człowiek wygląda przeciętnie chociaż masz wrażenie jakby było w nim coś nienaturalnego, na pewno ma jakieś złoto. Niespodziewanie drzwi do karczmy otworzyły się i jakiś krasnolud krzyknął: > Szybko!, bedom siem bić.. <Okrzyk zadziałał tylko na krasnoludy, które czym prędzej opuściły karczmę i wybiegły na ulicę. Reszta klientów a szczególnie niziołki pozostały na całą sytuację niewzruszone bo
jak można przerywać sobie poranny posiłek czymkolwiek?>[/color]
_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus


Ostatnio zmieniony przez Blackswordsman dnia Sro Sie 15, 2018 12:35, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Orthan
Odźwierny
Odźwierny


Dołączył: 17 Lip 2014
Posty: 116

PostWysłany: Nie Maj 06, 2018 23:58    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Odezwałem się, całe to zamieszanie nie było dziełem przypadku,

-To tutaj, kruk wskazała to miejsce - ale to nie był wizja mordercy tylko zagłady miasta. Zobaczcie co to za hałas, tylko bądźcie czujni - bestia może nadal się ukrywać.
_________________
Ecoliono d'Elhuyer-Sesja Przyjaciel czy Wróg
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3848
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Wto Maj 08, 2018 20:32    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Od MG>

<Tellan, Rhunar>


- Gdzie jest to co mi zabraliście podstępem!- <Tellan stanowczo wypowiedziała w stronę krasnoluda zaciskając dłonie na rękojeści miecza. Jeszcze przed chwilą wahała się czy dobrze robi szukając zbroi, ale teraz czuła, że tak właśnie musi zrobić.>
<Krasnolud odsunął się wyraźnie, starając znaleźć poza zasięgiem miecza.>
- Oszalałaś kobieto?! Nic ci nie zabrałem!
Wiedział, że przyjdzie mu mówić od groma półprawd i kłamstw. Chociaż z jego perspektywy tak naprawdę ratował tą kobietę... i być może kawał świata.
- Uspokój się!
<Słowa krasnoluda tylko bardziej zdenerwowały Tellan. Wewnetrzny głos rozumu podpowiadał jej, że Rhunar kłamał. Kłamał, żeby zagarnąć zbroję dla siebie!!>

- Idź do straży jak cię okradli!
<Rhunar przypomniał sobie o uwadze Axerunda i spróbował spojrzeć na Tellan i otoczenie swoimi nadnaturalnymi zmysłami.>

- Łżesz !!! Nikt inny się nią nie interesował. Tylko wy chcieliście ją zabrać. Gdzie ją ukryliście?! - wojowniczka zmarszczyła brwi a jej twarz zalała się purpurą.
<Tellan kipiała gniewem, całe powietrze wokół niej przesycone było agresją. Mogła rzucić się na krasnoluda i siłą wudusic z niego gdzie jest zbroja i prawdopodobnie nikt by jej nie przeszkodził. Tylko jakieś strzępki nerwów trzymały ją w ryzach ale to miało się zmienić...>

<No tak... to co mówił kowal działo się. Ale... skupił spojrzenie na mieczu. Musiał wyczuć czy istota i ten przedmiot zainfekowała.>
- Skąd wiesz kto się nią interesował? To ma być podstawa aby napadać mnie w biały dzień?

<Rhunar cofnął się jeszcze bardziej. Musiał dać Axerundowi czas. Cokolwiek się wydarzy mógł się powołać na swój stan i tak samo wywinąć się jak
bezczelnie wywijali się szlachcice ze swoich sprawunków. Najwyżej wypędzą go z dzielnicy albo z miasta, ale co to za koszt.>

- Nie mam twojej rzeczy. - rzekł głośno - Uspokój się i odejdź, a nie będę żywić do ciebie Urazy za twoje zniewagi!
<Myśli Tellan krążyły w jej głowie z zawrotną prędkością. Kobieta miała dość kłamstw. Najwyraźniej krasnoludy nie były takie nieskazitelne jak mówiono.
Czas na rozmowy się skończył trzeba zacząć działać, jeśli odpuści krasnoludowi może już nigdy nie odzyska Iruyha. Krasnolud grał na czas! Może właśnie w tym momencie ktoś niszczył zbroję!!>

<Tellan na moment jak by uwierzyła w słowa Rhunara. Chciała nawet opuścić miecz, jej ręce zmierzały już ku dołowi, jednak po chwili na nowo przyjęła postawę agresora. Rozejrzała się na boki widząc gromadzących się wokół pobratymców krasnoluda. Zrobiła kilka kroków do przodu ostrożnie badając otoczenie. Po chwili lustrowania krasnoluda rzuciła w jego stronę.> - Mam dość tych łgarstw. Oddaj mi to co ukradłeś!!! Oddaj po dobroci, albo sama to sobie odbiorę!!!

<Rhunar nic nie odpowiedział, zamiast tego wpatrywał się w ogromny miecz trzymany przez Tellan. Krasnolud albo miał omamy wzrokowe spowodowane
silnym stresem albo kobieta nie była sama. Wir magicznych błyszczących drobin otaczał ją i promieniował tworząc jakby dziwne twarze uśmiechające się wrogo do kowala run.>

<Twarz krasnoluda spoważniała, a wzrok stał się bardzo ponury.>
- Nie masz tego przy sobie, a i tak to włada nad tobą. I ty chcesz ratować swojego męża? - powiedział to cicho, aby nikt z gapiów go nie usłyszał - Już nie jesteś w stanie nic sama uczynić bez tego czegoś? To groziło twojemu potomstwu!
<Wycofywał się kierując powoli w kierunku z którego przyszedł.>

<"Kpi z niej pomyślała Tellan, udaje towarzysza, a później ją okrada. Powołuje się na Iruyha, a od samego początku go nie znosił. Jest fałszywy. I tak pewnie nie kiwnął by palcem aby cokolwiek pomóc..." .Wojowniczka nie odpowiedziała już ani słowem tylko ruszyła w kierunku krasnoluda kierując miecz z zamiarem wymierzenia ciosu.>

- Wolisz mieć to przy sobie i narażać swoje dziecko? - syknął krasnolud cofając się gwałtownie i sięgając po tarczę. - Taaaak... bardziej zależy ci na tym niż na dziecku i mężu -po tych słowach sięgnął po młot. ten stary, wypróbowany.

<Wojowniczka wymierzyła z impetem cios w tarczę Rhunara wyprowadzając miecz od góry, a następnie odsunęła się nieznacznie przygotowując do
zablokowania ewentualnej odpowiedzi krasnoluda. Cios ten miał się stać odpowiedzią na jego kpiącą uwagę o jej słabości.>

<Rhunar odpowiedział nie cofnięciem się, ale szybkim krokiem do przodu i w bok starając się zejść z linii uderzenia. Tarczę ustawił lekko po skosie, aby cholernie ciężka broń mogła się ześlizgnąć po metalu.
- Wnoszę Urazę. - mruknął.
<Chwycił trzonek tuż pod samym obuchem i wykonał krótkie pchnięcie w łokieć kobiety. Sposób uderzenia nie dawał pełnej mocy z jaką potrafił uderzać, jednak nie o to chodziło.>

<Tellan słyszała słowa krasnoluda, ale z jej strony nie padło ani słowo. Widząc posunięcie krasnoluda spróbowała sparować cios zasłaniając się z ukosa klingą. Zaraz po tym wykonała szybki obrót trzymając miecz blisko ciała ostrzem skierowanym ku ziemi aby uderzyć płazem w plecy krasnoluda.>

<Tellan zadała pierwszy cios. Ciężka klinga łupnęła w tarczę rozrywajac ją na pół a ostrze złamało krasnoludowi lewy obojczyk. To cud, że nie stracił lewego ramienia. Kowal run był zbyt wolny aby umknąć w bok. Zdołał jednak wyprowadzić cios celny jak się wydawało ale kobieta rycerz szarpnęła swoją bronią prawie wyłamując sobie nadgarstki ze stawów i zdołała odbić cios krasnoluda, piekielnie szybko zatoczyła ostrzem półokrąg chcąc zdzielić Runara z pół obrotu w plecy jednak tym razem krasnolud umknął. Widząc co się dzieje tłum ruszył na pomoc runiarzowi.>

<Kiedy Tellan zobaczyła poruszenie wśród tłumu rzuciła głośno>
- Oddaj to co moje, a dam Ci spokój.!!!-


<Rhunar warknął z bólu, ale zaraz odwinął się i wyprowadził cios od dołu prosto w podbródek kobiety.
Korzystając z jej dziwnych manewrów i momentu rozkojarzenia.>

<Runar nie czekając chciał połamać Tellan szczękę , kobieta jednak pozostała na tyle czujna, że odchyliła głowę w tył i wykonała odejście w bok zanim runiczny młot zdołał ją tknać.>

- Głupia umgi! Nie mam nic twojego! Nie jesteś u siebie! Tu nie będziesz nikim pomiatać!
<Krasnolud przyłożył do swojej piersi rękę ze smętnie zwisającą na niej resztką tarczy.>

<Jak tylko wojowniczce udało się uniknąć ciosu w brodę wyprowadziła kolejny tym razem rękojeścią miecza starając się uderzyć w kark przeciwnika po czym uniosła miecz w pozycji pionowej przygotowana na zablokowanie ciosu młotem.>

<Krasnolud opadł niżej na nogach i zrobił dwa szybkie kroki, aby uniknąć ciosu wymierzonego w dość konkretny punkt jego ciała. Dłoń na trzonku
prześlizgnęła się dalej niż poprzednio, a ramię wzięło szeroki zamach po łuku jak do ciosu na nogi... lecz w momencie, kiedy cios już leciał krasnolud
zacisnął mocniej dłoń i wyrwał cios do góry bijąc z całym impetem w łokieć rycerki.>

<Tellan z dużą siłą opuściła rękojeść miecza na krasnoluda ale ten jej się wymknał i przeprowadzając bardzo sprytny manewr zaatakował łokieć rycerki. Kobieta jednak przeszła bardzo intensywny trening pod okiem swojego męża i chociaż była znacznie młodsza od Runara umiała w walce już bardzo dużo co pozwoliło jej odbić cios krasnoluda. Głuche trzaśnięcie metalu o metal rozniosło się po najbliższej okolicy. Pobliskie krasnoludy zbliżyły się i zaraz wejdą w zwarcie, widać planują przewrócić kobietę napierając na nią masą swoich ciał.>

<Kobieta walczyła dużo lepiej niż Rhunar przypuszczał. Nie martwiło go to że przegrywał. Martwiło go to że była w stanie parować wszystkie brudne
uderzenia... a każdy kontakt tego przeklętego miecza z jego bronią mógł spowodować przeniesienie się na nią tego plugawego stwora.
Miał nadzieję tylko że zdoła kupić Axerundowi dość czasu, aby ten zastawił pułapkę... i że Tellan w swoim szale nie ośmieli się zaatakować postronnych.
Nie ośmieli się? Rhunar stał gotów do dalszej walki. Musiał użyć zdolności Tellan przeciw niej... musiał...
Zaczął wodzić młotem szykując się do ataku. Robił kroki naokoło kobiety zmuszając ją do stawania plecami do tłumu.

<Kiedy krasnolud zaczął krążyć ze swoim wirującym młotem próbując wepchnąć Tellan w otaczający ją tłum wojowniczka nie zamierzała dać się zapędzić w kozi róg. Stanowczym ruchem miecza ku górze przecinając powietrze, zatoczyła łuk niczym młyniec zamierzała zetrzeć się z bronią krasnoluda w następnej chwili. Trzymając oburącz miecz włożyła całą siłę aby nie dać go sobie wytrącić. Miała nadzieje, że na moment powstrzyma to też pobratymców Rhunara od przyłączenia się do tej jatki>

<Tellan wiedziała, że ma niewiele czasu, zawinęła mieczem ósemkę aby odstraszyć gapiów i trzasnęła z wielkim impetem mieczem w młot krasnoludzkiego kowala. Runar zadziałał instynktownie i wypuścił broń z rąk unikając przy tym okaleczenia i prawdopodobnie zniszczenia swojej broni. Młot poszybował gdzieś nad głowami tłumu i zniknął Runarowi z oczu. >
- Nie doprowadzaj mnie do ostateczności, oddaj zbroję albo trupy zasypią tę dzielnice.

<Zadziwiające, że mimo swojej wściekłości Tellan nadal panowała nad sobą na tyle aby nikogo nie mordować. Rycerka zawinęła mieczem w koło siebie aby nakreślić tłumowi strefę śmierci co podziałało bardzo skutecznie. Wyglądało na to, że mimo wszystko złe moce nie miały nad Tellan całkowitej
władzy...jeszcze. Chociaż to mogło się zmienić w każdej sekundzie>

- Jak na kogoś kto wzywa imię bogini miłosierdzia... chętnie grozisz innym śmiercią... - warknął Rhunar.
<Wiedział, że nie zdoła sprostać jej w walce. Gdyby mniej siedział w kuźni albo nad księgami... a tak. Myślał gorączkowo. Nad tym czy Axerund zdążył
cokolwiek przygotować... czy jego młot nie został splugawiony... w końcu kiedy wydawało się, że będzie stawiał dalszy opór rzekł.

- Nie pozwolę, abyś po raz kolejny urządzała rzeź... nie narażę moich ziomków... pomogę ci To znaleźć.

<Tellan ,Runar, Ecoliono.>

-Przejście dla sługi Boga snów i spokojnej śmierci...

<Przez zacietrzewione krasnoludy przepychał się mężczyzna którego twarz z pozoru wydawała się łagodna. Na Swojej czarnej płytowej zbroi wytłoczony miał symbol kruka, nikt nie miał wątpliwości, że był to rycerz Morra. Tuż za nim dreptał krasnoludzki kapłan Gazula a na samym końcu ślepy ojciec Ecoliono. Krasnoludy zrobiły przejście dla nowo przybyłych. Rycerz Morra i Kapłan Gazula od razu stanęli między walczącymi.>

-Co się tutaj dzieje? Dlaczego walczycie?Kim jesteście?
- Ojciec Ecoliono miał wizję i wiemy, że stanie się tutaj coś co może spowodować dużo złego..

<Rycerz zadał pytania Tellan a krasnolud postąpił podobnie wobec Rhunara. Tłum nerwowych mieszkańców wyrywał się z odpowiedziami ale "duchowni" uciszyli gawiedź oczekując odpowiedzi tylko od biorących udział w zajściu. >
_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1144

PostWysłany: Pią Maj 18, 2018 22:39    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Gazulowi niech będą dzięki za jego sługi, pomyślał Rhunar trzymając się za zranioną rękę. Spojrzał w oczy kapłanowi.

- Jestem Rhunar Ragnison... kowal run. Ta... kobieta... oskarża mnie o kradzież jej przeklętego pancerza. Myśli, że to ja... bo wczoraj przyszedłem do niej i zaproponowałem że odkupię go od niej... odkupię, aby zniszczyć i uwolnić ją i świat od jego klątwy. Ona... ona zrobi wszystko, aby odzyskać tę rzecz. Jest gotowa zabijać niewinnych i postronnych.

- Spójrz na jej miecz... - mruknął cicho w khazalidzie do kapłana - Klątwa objęła też jej oręż. Dojrzyj aurę zła, która go otacza...
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Arya
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 12 Lip 2012
Posty: 626

PostWysłany: Sob Maj 26, 2018 14:33    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Kiedy tłum się rozstąpił tworząc przejście dla kapłanów Tellan opuściła broń i odstąpiła od Rhunara na bezpieczną odległość. Przyjęła wyprostowaną postawę i spojrzała w kierunku rycerza Morra, który do niej podszedł.>

- Jestem Tellan Shaterherbye Bringen- odpowiedziała spokojnie rycerzowi odkładając broń na plecy.- Przyszłam odzyskać rzecz, która została mi skradziona przez tego krasnoluda. Chociaż sie wypiera wiem, że to on za tym stoi. Nie chciał polubownie załatwić tej sprawy. Nie chcę nikogo skrzywdzić. Chcę tylko odzyskać przedmiot i oddać go we właściwe ręce...
_________________
Przyjaciel czy Wróg : Tellan
Przeznaczenie czy przypadek?: Erin
.........................................................................
"One must feel chaos within, to gi­ve bir­th to a burning star"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Orthan
Odźwierny
Odźwierny


Dołączył: 17 Lip 2014
Posty: 116

PostWysłany: Pon Cze 04, 2018 23:45    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wzajemne oskarżenie które padły ze strony krasnoludzkiego kowala run i Panny Tellan był poważne i karane surowo.
Tellan była w świątyni Pani Miłosierdzia i to już było dla mnie dość konfundując - zresztą powinienem coś zauważyć, choć zło od zawsze potrafiło ukrywać a wydarzania w klasztorze nadała pozostały świeże w mej pamięci. Z kolei kowal run musiał być szanowaną postacią w społeczności krasnoludów, nie groził by klątwą i mordem gdyby nie miał ku temu powodu.
Zmarszczyłem brwi, pokiwałam pytająco głową i odezwałem się do krasnoludzkiego kapłan.

[i]-Wybacz braci, nie znam waszej mowy a biorąc pod uwagę padające tu oskarżenia lepiej by było twój pobratymca mówił w języku zrozumiałym dla wszystkich. Niech objaśni swe zagadkowe słowa, skoro jest to tak dla niego ważne.[/i]

Skinąłem delikatnie głową w stronę rycerza Morra wolałem by był przygotowany na niespodziewany atak - przy okazji starając się zachować otwarty umysł, zacząłem się modlić a nie był to zwykłe modlitwy, lecz egzorcyzmy skierowane do bogów Sigmara, Morra i innych dobrych bóstw.
_________________
Ecoliono d'Elhuyer-Sesja Przyjaciel czy Wróg
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1144

PostWysłany: Sro Cze 06, 2018 10:20    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Jesteście Wielebni w stanie patrzeć przez Zasłonę? Spójrzcie na nią oczami duszy, spójrzcie na oręż który dzierży. - powiedział Rhunar wpatrując się w Tellan z wyrzutem samemu próbując dostrzec aurę jej i miecza - Nie mam jej zbroi. Zaatakowała mnie tylko na podstawie swojego podejrzenia...
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
harry
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 05 Mar 2012
Posty: 617

PostWysłany: Pon Cze 18, 2018 00:26    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<KURT>
<W sumie nie do końca pamiętał kiedy znalazł się z dziewczynami w łóżku no i miał wrażenie że całkiem sporo z tego co się działo mu uciekło. Natomiast miał pewność że to był udany wieczór od początku do końca. No i sam poranek gdy obudził się między dwoma nagimi i bezsprzecznie pięknymi kobietami. Przez chwilę bezsprzeczną błogość chwili zmąciła myśl o tym że sypianie z podwładnymi przynosi pecha ale zdecydowanie postanowił martwić się tym później zwłaszcza gdy dziewczyny uśmiechnęły się do niego po przebudzeniu. Naprawdę musiał użyć całej swojej siły woli by końcu wyswobodzić się pościeli oraz obu bretonek. Gdy już staną gołymi stopami na zimnej podłodze wróciła jasność myśli. „Ciuchy, Kąsacz, śniadanie. Zdecydowanie śniadanie” Pomyślał gdy kiszki zaczęły donośnie domagać się jedzenia. „Potem robota” Klapsem pogonił dziewczyny do szybszego opuszczenia łózka.

- Wczoraj nas tak zaganiałeś dziś wyganiasz – Pisnęła przesadnie urażonym tonem Anika jednocześnie uśmiechając się zalotnie. ”Zdecydowanie to się musi źle skończyć” Pomyślał mając nadzieję że jutro też się obudzi między dziewczynami.

Pomimo udawanych dąsów i śmiechów dziewczyny mimo wszystko wyszykowały się dość sprawnie. A widząc jak wychodząc na korytarz łapią zapachy z kuchni domyślił się że do szybszego opuszczenia wyrka zachęci je głód niż ponaglania Kurta.

Spałaszowali kiełbaski na tyle powoli by nacieszyć się smakiem ale też aby "kontrahent" się nie zniecierpliwił. Potem podszedł do stolika.
- Witam. Ponoć szuka pan pracowników

<MG>
<Mężczyzna podniósł głowę znad kufla i przyglądał wam się chwilę jeszcze zanim odpowiedział.> - Możliwe, że tak. Możliwe, że możecie mi pomóc, wyglądacie na na takich , którzy wykonują swoją prace solidnie. Otóż straciłem pewną rzecz, która do mnie należała i chciałbym ją odzyskać. To nic wielkiego , pamiątka rodzinna ale dla mnie ma sporą wartość sentymentalną. Zainteresowani?

<KURT>
- No Ba. Nikt nie płaci za fuszerkę więc do nie ma co się obijać w robocie. - Powiedział sentencjonalnie - Odzyskiwanie pamiątek rodowych bywa ciekawym zajęciem i nie powiem byli byśmy zainteresowani. - Kurt uśmiechną się potem spoważniał. - No ale żeby dobić interesu potrzeba więcej szczegółów. - Pamiątki rodowe bywają kłopotliwe choć dobrze płatne, mogą być zastawione, a ktoś wykalkulował że taniej będzie zapłacić za odzyskanie precjozów niż spłacić dług a wtedy trzeba wykalkulować czy ryzyko się opłaci mogą być też skradzione sprzedane dalej a nawet przetopione. Kalkulował w głowie najemnik. - Co to jest, jak to coś zniknęło kiedy, może jakieś podejrzenia gdzie lub kto to może mieć?
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3848
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Pią Cze 22, 2018 21:23    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

[color=orange]<Od MG>

< Ecoliono.>

<Kapłan Gazula oraz Ojciec Ecoliono wpatrywali się w ogromny miecz Tellan. Co dostrzegł Manalleli to wiedził tylko on ale chyba nie było to co Rhunar chciał mu pokazać. Ecoliono skupił się na modłach i szybko ujrzał jak dookoła Tellan latają czarne kruki na przemian z czymś co przypominało młode wiwerny z opowieści starszych zakonników. Miecz Tellan na pewno był bardzo śmiercionośny jednak było w nim coś jeszcze, coś co pozwalało Ecoliono dostrzec go wyraźnie w swoich wizjach. Miecz zdawał się patrzeć na Morrytę setkami oczu. >

<Tellan, Rhunar, Ecoliono.>

<Kapłan Morra wszedł na chwilę w trans , jakby zasnął na chwilę po czym się ocknął. Do tego czasu tłum krasnoludzkich gapiów uspokoił się i patrzył na całe zajście z zainteresowaniem.>

-Rhunarze Ragnisonie, jesteś ranny czy chcesz aby cię opatrzyć, rana wygląda powaznie? <Odezwał się Manalleli gmerając w swojej torbie. Rzeczywiście kowal run krwawił spod ubrania a ból ramienia i okolic połamanego obojczyka stawał się coraz bardziej nieznośny.>

<Tellan nadal nerwowa wtrąciła się.> - Niech ten kowal run przysięgnie na honor swój i swojej rodziny ,że nie ma nic wspólnego z kradzieżą pancerza należącego do mnie, ponieważ ja jestem pewna iż maczał w tym palce. On i jeszcze jeden krasnolud.. nazywał się Jordi Strzelimłot... <Morryta uciszył Tellan gestem dłoni.>

-Czy rzeczywiście miałeś coś wspólnego z kradzieżą owej rzyczy Rhunarze Ragnisonie? Odpowiadaj zgodnie z prawdą a szybciej zakończymy sprawę. <Odezwał się tym razem rycerz Morra. > - Ty także pani złóż przysięgę przed bogiem snów i śmierci Morrem iż według twojej wiedzy nie oskarżasz fałszywie tego krasnoluda. Lepiej aby wszystko wyjaśniło się tu i teraz. W przeciwnym razie będzie trzeba przeprowadzić śledztwo, które skoro w grę wchodza czary, poprowadzi oddział inkwizycyjny...


<Kurt>

<Byłeś jeszcze częściowo myślami w łóżku z Aniką i Etelką kiedy mężczyzna przy stole kontynuował rozmowę.>

-Kiedy przemierzałem okoliczne mokradła, napadła na mnie zgraja zbójców i odebrała mi bogactwa które miałem przy sobie. Mnie interesuje tylko odzyskanie
naszyjnika rodowego, który dostałem od ojca mego ojca. <Mężczyzna wyciągnął z kieszeni kawałek pergaminu z naszkicowanym rysunkiem przedstawiającym coś na kształt węża ze skrzydłami i nogami.> - Tak wygląda i jest zrobiony ze złota. Jeśli go dla mnie odzyskacie hojnie was wynagrodze.
Niestety nie wiem gdzie mieści się kryjówka zbójów ale wiem, że największego z nich wołali Skoon czy jakoś tak. Byłem już u straży miejskiej ale oni odprawili mnie z niczym tłumacząc, że poza murami miasta są bezsilini...

<Twoje towarzyszki z dużym zainteresowaniem wpatrują się w obcego mężczyznę jakby było w nim coś szczególnego.>[/color]
_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus


Ostatnio zmieniony przez Blackswordsman dnia Sro Sie 15, 2018 12:35, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1144

PostWysłany: Pon Cze 25, 2018 11:32    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Ból... zaczyna być dokuczliwy. Jeżeli to nie będzie problemem... prosiłbym o pomoc. - powiedział Rhunar do krasnoludzkiego kapłana.

Kowal Run wsłuchał się w słowa ludzi. Na wspomnienie zarzekania się na honor rodziny w jego oczach pojawił się chłodny błysk i gdyby nie opanowanie jakim zwykle się szczycił splunąłby kobiecie w twarz. Używać honoru krasnoluda przeciw niemu.
Jednak ludzie chcieli poznać prawdę. Chcieli... wyjaśnienia. A on musiał kupić Axerundowi jak najwięcej czasu. Kto wie, może już kupił dość. Mógłby oczywiście skłamać i ciągnąć farsę dalej, bo sprawa była dość ważna, aby nie przejmować się honorem... Chociaż zarzekając się na honor rodziny musiałby potem sam się wygnać... Wtedy nigdy nie mógłby już zabrać Melissy do Gór Szarych...

- Obawiam się, że nie ma dobrego wyjścia z sytuacji. Jeżeli inkwizycja dowie się co ona wniosła na teren miasta to spłynie ono krwią. Jeżeli zaś sprawa wyjaśni się tu i teraz... wtedy ona będzie musiała zabić wszystkich, którzy usłyszą prawdę... aby chronić siebie i to coś od czego ona nie umie się uwolnić.

- Taka będzie cena prawdy. - krasnolud spojrzał tłumie krasnoludów - Więc radzę, aby wszyscy, którzy nie są z tym związani odeszli do domów.
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Orthan
Odźwierny
Odźwierny


Dołączył: 17 Lip 2014
Posty: 116

PostWysłany: Sob Cze 30, 2018 01:04    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Odezwałem się cicho do towarzyszącego mi krasnoludzkiego młodego kapłana i rycerza kruków.

-Krasnolud mówi prawdę, ten miecz nie jest zwykłam orężem bardziej przypomina żywą istotę o ile można tak powiedzieć - patrzy setkami oczu istot których nie potrafię nazwać żadnym językiem. Z pewnością nie jest to wytwór rąk ludzi, krasnoludów czy nawet elfów - bardziej podobny jest do przeklętych mieczy z północy.
_________________
Ecoliono d'Elhuyer-Sesja Przyjaciel czy Wróg
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.forum.drachenfels.pl Strona Główna -> Przyjaciel czy Wróg? Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następny
Strona 5 z 8

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group